Przedłużanie rzęs

Wszystko, co musisz wiedzieć o przedłużaniu rzęs!

Przedłużanie rzęs – być może wiele z Was o tym myślało, być może nawet przeżyło na własnej skórze. Część z Was, która ma to za sobą, na pewno ma jakieś uwagi, bądź zraziła się do tego zabiegu. Część, która się nad tym zastanawia, pewnie nie wie za bardzo czego wymagać i oczekiwać. Bo wbrew pozorom doklejanie sztucznych rzęs do naszych naturalnych nie jest fachem prostym. Po kilku latach noszenia przedłużonych rzęs, zapoznania się ze specyfiką tej pracy i przy pomocy mojego eksperta – Kasi, profesjonalnej stylistki rzęs z wieloletnim doświadczeniem (Lash Room Katarzyna Idec – link), chciałabym Wam pomóc w podjęciu świadomej decyzji, czy jest to coś dla Was czy też nie. Zapraszam do lektury!  🙂

Kto może przedłużyć rzęsy?

Przed wizytą zwróćcie koniecznie uwagę na kondycję waszych oczu, odbywane choroby i alergie. To jest bardzo ważne, aby decyzja o wykonaniu zabiegu kosmetycznego była odpowiedzialna. Jeśli jesteście nosicielami pasożytów, rzęsy mogą spowodować pogłębienie się tego problemu. Kosmetyczka, która to zauważy nie powinna wykonać zabiegu ze względu na bezpieczeństwo swoje, swoich innych klientek jak i wasze. Alergie również mogą skutecznie uniemożliwić wykonanie zabiegu. Jeżeli wiecie o takowych, poinformujcie o tym kosmetyczkę. To samo tyczy się dyskomfortu podczas zabiegu. Dopuszczalne jest jedynie delikatne szczypanie, które nie jest dla was uciążliwe.

Zabiegu przedłużania rzęs nie należy wykonywać u osób z jaskrą, zaćmą, zapaleniem spojówek, zespołem suchego oka, z widocznym jęczmieniem, gradówką bądź opryszczką. Przeciwwskazaniem do zrobienia zabiegu będzie także całkowity brak rzęs. Wszelkie większe ubytki powinien swoim okiem ocenić fachowiec.

Pamiętajcie, że to jest kwestia Waszego bezpieczeństwa a nie kaprys osób, które nie chcą się podjąć prac w trudnych warunkach.

Efekt – co możemy uzyskać przedłużając rzęsy?

Jak już wspomniałam, praca stylistki rzęs nie należy do prostych i tylko bogate doświadczenie może nam zagwarantować, że nie będziemy musiały dzierżyć  na swoich powiekach posklejanych pajęczych odnóży 😉 Obecnie stylistki mają szeroki wachlarz możliwości dotyczący zarówno długości rzęs, ich grubości oraz profilu (podkręcenia). I chociaż każdej z nas w głowie wciąż siedzą slogany z reklam, że najlepsze rzęsy, to te grube i podkręcone na maksa – wcale tak nie jest! Doświadczona stylistka dobierze metodę do naszej budowy oka. Istotne jest, czy mamy opadający kącik oka, czy bardziej „wesoły” kierujący się ku górze, czy mamy oczy osadzone głęboko, czy też nie. Rzęsy nie mogą nam przeszkadzać w codziennym funkcjonowaniu, dlatego zbyt długie i zbyt podkręcone rzęsy mogą okazać się po prostu na dłuższą metę męczące.

Stąd też dla oczu blisko osadzonych, stylistka może nam zaproponować „kocie oko”, które dzięki umiejscowieniu dłuższych rzęs na zewnątrz da nam efekt dużego oka i wyciągnie je na zewnątrz. Opadająca powieka, tworząca na środku wałek ze skóry, przez co oko wygląda na zmęczone zniknie, dzięki zastosowaniu dłuższych kępek właśnie na środku powieki. Opadający kącik zewnętrzny można liftingowac za pomocą przesunięcia najdłuższych rzęs na wysokość załamania łuku brwiowego (jest to tzw. „efekt wiewiórki). Wszystko zależy od indywidualnej budowy oka i opiera się na dokładnej jego analizie.

 

Stylistka musi również pamiętać o tym, żeby doklejone rzęsy „wtopiły się” w te naturalne – krótko mówiąc nie może być tak, że do naszych bardzo prostych rzęs doklejone zostaną takie bardzo podkręcone. Jeśli czasem stosujecie rzęsy na pasku na pewno wiecie o czym mówię, często bowiem zdarza się, że nasze naturalne rzęsy musimy podkręcić najpierw zalotką, żeby bardziej zgrały się z tymi sztucznymi. No i jeszcze jedna, chyba ostatnia rzecz – metoda. Jakiś czas temu była znana u nas tylko ta 1:1, czyli po prostu jedna sztuczna rzęsa, do jednej naturalnej. Teraz już możemy wykonywać u większości stylistek funkcjonujących na rynku przedłużanie metodą 2D, 3D, 5D a nawet więcej, czyli popularnie nazywane objętościówki. Stylistka w tym przypadku przykleja nam wykonane przez siebie kępki rzęs do jednej naturalnej rzęsy. Może będzie Was kusić ta objętość, ale dobra stylistka zwróci uwagę na to, czy w Waszym przypadku ma to w ogóle sens. Dużym plusem metody objętościowej jest dłuższy efekt, jednak gdy mamy dużo swoich naturalnych rzęs może okazać się to dla nas zbyteczne. Osobiście uważam, że o doborze metody powinna zdecydować stylistka. Pamiętajmy, że nie zawsze te najbardziej puchate rzęsy będą na nas dobrze wyglądać a dodatkowo jeżeli możemy poszczycić się swoją naturalną dużą objętością, stylistce może nie wystarczyć dnia, żeby przedłużenie ukończyć 😉

W czasie wykonywania zabiegu stylistka musi zwrócić uwagę na jego staranność. Pierwszą rzeczą, która bardzo rzutuje na komfort noszenia rzęs, ich trwałość oraz niestety na kondycję naszych naturalnych są sklejki. Rzęsy przed doklejeniem muszą być odseparowane a klej w odpowiednim momencie zaschnąć, by nie dopuścić do powstania sklejek. Jeżeli taka się zrobi, rośnie później z rzęsą i wypada razem z nią (o ile same wcześniej takich rzęs nie powyrywamy, bo kępki z takimi odrostami będą mocno się wichrować). Jeżeli sklejek nie będzie, po trzech tygodniach możemy przyjść na uzupełnienie, które nie będzie tak czasochłonne jak wykonywanie zabiegu od zera.

Jak pielęgnować rzęsy po zabiegu przedłużania?

To nie jest tak, że musicie zapomnieć o jakimkolwiek makijażu oka. Oczywiście w wielu przypadkach kobiety decydują się na przedłużenie, ponieważ ładne rzęsy ten makijaż mogą zastąpić, jednak nie ma ku temu przeciwwskazań, o ile robimy to umiejętnie. Niestety wymaga to przyzwyczajenia się do nowej sytuacji, taka ilość rzęs może nam na początku sprawiać trochę problemów. Musimy sobie wypracować trochę inny sposób trzymania pędzli i nakładania cieni, żeby niepotrzebnie nie mierzwić naszych rzęsek.

Jednak jest parę rzeczy o których musimy zapomnieć. Są to w szczególności:

– tusz do rzęs,

– trwałe, wodoodporne eyelinery

– kosmetyki wodoodporne

– płyny dwufazowe, mleczka do demakijażu i inne oparte na bazie tłuszczowej.

Zarówno tusz do rzęs jak i eyeliner nie jest dobrym pomysłem, ponieważ nigdy nie mamy gwarancji, że na koniec dnia zmyłyśmy cały kosmetyk. W efekcie takie resztki mogą stać się pożywką dla pasożytów i drobnoustrojów. Naprawdę nie polecam.

Z kolei tłuste specyfiki do demakijażu mogą spowodować szybsze wypadanie doklejonych rzęs. Jeżeli do oczyszczania twarzy używacie metody OCM, pomijajcie oczy. Dla osób noszących przedłużane rzęsy polecane są płyny micelarne, które nanosimy na wacik i delikatnie zmywamy makijaż bez pocierania (włókna z wacików mogą się zaczepić o klej i pozostać na oku). Najbardziej pożądaną metodą dbania o higienę naszych rzęs jest piankowanie. Możemy to robić za pomocą specjalnego preparatu przeznaczonego do pielęgnacji przedłużanych rzęs. W tym celu możemy ewentualnie wykorzystać płyn do higieny intymnej lub szamponik dziecięcy łagodny dla oczu, które sprawdzą się równie dobrze.

Wbrew pozorom nie warto unikać wody. Zalecane jest, aby codziennie przemywać rzęsy. Dlaczego? Nasze powieki to również skóra, która tak jak ta na reszcie naszego ciała po prostu się łuszczy i wytwarza sebum. Wszystko to wpływa na trwałość kleju. Rzęsy na co dzień układamy szczoteczką silikonową bądź spiralką. Lepiej jednak sprawdzą się te drugie z uwagi na to, że silikon może trochę za bardzo ciągnąć rzęsy.

 

Jeżeli macie jakieś pytania odnośnie zabiegu i pielęgnacji rzęs – piszcie śmiało w komentarzach, na pewno otrzymacie odpowiedź 🙂

 

Bardzo dziękuję za rzeczową i fachową pomoc w napisaniu tego artykułu Kasi z Lash Room – Katarzyna Idec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *