Korektor Lovely i Korektor Catrice

Bitwa korektorów: Catrice vs Lovely

Naprawdę nie sądziłam, że te święta przyjdą tak szybko. W głowie jeszcze mam choinki i uszka z grzybami, a tu już trzeba robić babki i trzeć chrzan do ćwikły. Nawet buty zimowe jeszcze nie schowane. Opony zimowe też jeszcze zostają na swoim miejscu. Czy tylko ja tak nieufnie podchodzę do tej wiosny? 😉

W tym całym zamieszaniu świąteczno-wiosennym w końcu jednak znalazłam chwilę na porównanie dwóch korektorów, z których jeden jest od dłuższego czasu hitem i kosmetykiem typu „must have” wielu z was, natomiast drugi mocno do tej kategorii aspiruje. Mowa o korektorze  płynnym z Catrice oraz nowości Lovely luquid camouflage z aplikatorem jumbo.

Dlaczego akurat te dwa korektory? Korektor Catrice stosuję już od bardzo długiego czasu, na palcach u obu rąk nie zliczę ile już opakowań wykończyłam. Uwielbiam go za to, że się u mnie długo utrzymuje, ma lekką konsystencję, łatwo się rozprowadza, nie zostawia smug, ma dobry poziom krycia i po tym jak już zastygnie nie ma tendencji do zbierania się w załamaniach. Nakładam go wszędzie tam, gdzie mam problem z trwałością makijażu. W moim przypadku ładnie komponuje się nawet z bardzo lekkimi podkładami – wtapia się w skórę tworząc efekt „second skin”. Jako baza pod cienie też się u mnie sprawdza bardzo dobrze, o ile wcześniej nie nałożę na powieki zbyt tłustego kremu.

Korektor z Lovely luquid camouflage  kupiłam z wielką nieufnością, szczerze mówiąc chyba wciąż jestem uprzedzona do tej marki, ponieważ nigdy nie miałam z nią dobrych doświadczeń. Nie wiem czemu go kupiłam, naprawdę nie wiem. Chyba tylko dlatego, że zobaczyłam go u kogoś na instagramie 😀 a w drogerii mi się bardzo spieszyło i porwałam do koszyka parę rzeczy na szybko, w tym ten korektor.

Jeśli chodzi o konsystencję, jest bardzo podobna. Wydaje się trochę bardziej pudrowa, ale to tylko początkowe wrażenie. Robiąc porównanie obu korektorów zauważyłam, że ten ma trochę lepsze krycie i o niebo lepszy kolor, niż ten z Catrice. Niestety, mój stały ulubieniec miał ten jeden mankament, żaden kolor mi tak naprawdę nie odpowiadał do końca, bo nawet ten najjaśniejszy za bardzo oksydował po nałożeniu. Efekt ten wyrównywałam trochę jaśniejszym pudrem. Oba korektory jak się okazało są zastygające w takim samym stopniu. Oba również przetrwały próbę pod wodą i bardzo ładnie łączą się z podkładem (używałam z Bourjois Helthy Mix nr 51, Inglot HD nr 71, AA Nude Sensitive Foundation nr 01 Cream). Jeśli chodzi o nakładanie jako baza pod cienie muszę jeszcze z nim popracować, ponieważ obecnie używam mocno nawilżającej mieszanki na okolice oczu, przez co po kilku godzinach mi się zaczął zbierać w załamaniach razem z cieniami. Jednak muszę przyznać, że i tak zrobił na mnie dobre wrażenie, bo stało się przecież dopiero po dłuższym czasie.

Generalnie są to naprawdę bardzo podobne produkty, ale jest kilka decydujących cech, które przemawiają na korzyść korektora z Lovely:

  • pojemność (8 ml, Catrice ma 5ml);
  • trwałość;
  • krycie (cienie pod oczami kryje dobrze, w przypadku ciemniejszych blizn i innych zmian skórnych kryje w stopniu dostatecznym, można stopniować krycie poprzez nałożenie kilku warstw w odpowiednim odstępie czasowym);
  • kolor (wybrałam nr 01);
  • wygoda użytkowania (ten aplikator jest naprawdę ekstra!)

Poniżej zdjęcia porównawcze. Niestety ciężko mi było złapać taką realną różnicę między korektorami, ale mam nadzieję, ale podstawowe różnice tonalne uchwyciłam. Mam nadzieję, że będą pomocne 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *